Aktualności
Kontuzja Daniela Podolskiego
Wtorek, 09 Marzec 2010 10:58

Nowy środkowy ataku RC Arka Gdynia Daniel Podolski ma naderwane ścięgno Achillesa. Przez cztery tygodnie „Podol” nie będzie mógł trenować i grać.
W 55. minucie meczu z Orkanem Sochaczew upadł na murawę i zszedł z niej z pomocą masażystów. Daniel bal się, że ma zerwane ścięgno Achillesa, ale poniedziałkowa diagnoza dr Macieja Pawlaka nie okazała się aż tak zła. – Mam w 50 procentach naderwane to ścięgno – mówi serwisowi arkarugby.pl Daniel Podolski. To oznacza, że zawodnik Arki nie zagra przez blisko miesiąc w rugby. – Czekają mnie teraz zabiegi, ale mam nadzieję, ze szybko wrócę do zdrowia – dodaje rugbista Arki.
Kontuzja Podolskiego trochę pokrzyżowała mu plany nadrobienia zaległości, jakie miał chcąc grac na pozycji łącznika ataku lub środkowego. – Szkoda, bo wszystko dobrze się układało, treningi, relacje z kolegami – mówi rugbista. Podolski przeszedł do Arki w styczniu tego roku, bo jak mówi, chyba każdy zawodnik w Polsce, chciałby trenować i grać na takim stadionie jak ma Arka.
- Mimo, że mam już swoje lata to chciałbym jeszcze coś osiągnąć w rugby – dodaje.
Najbliższy mecz Arka rozegra w Warszawie z AZS 20 marca i będzie to rewanżowe spotkanie ćwierćfinału Pucharu Polski. Pierwszy mecz w listopadzie zeszłego roku Arka wygrała 60:3.

 
RC Arka Gdynia – Orkan Sochaczew 11:0
Sobota, 06 Marzec 2010 19:15

Rugbiści Arki podtrzymali dobry nastrój, w jaki wprowadzili w piątek gdyńskich kibiców piłkarze Arki wygrywając w Krakowie z Wisłą. W sobotę na nowym stadionie w Gdyni „Buldogi” nie zagrały zachwycająco, ale pokonały Orkana 11:0.

Dość niespodziewanie w wyjściowej piętnastce Arki zabrakło miejsca dla Jacka Wojaczka, pewniaka na pozycji młynarza. Zastąpił go Rafał Kwiatkowski.
– Przyznaję, że czułem się dziwnie, bo nie pamiętam jak gram w Arce żebym nie wyszedł w pierwszym składzie – mówi serwisowi www.arkarugby.pl Wojaczek. – Ale tak jest kiedy w drużynie ma być rywalizacja, trener ma większy wybór i postawił na Rafała Kwiatkowskiego, z resztą świetnego rugbistę – dodał popularny „Guga”.


Na początku meczu Arka przeważała, ale jedyne punkty z przyłożenia gdynianie zdobyli dopiero w 28. minucie. Jego autorem był Marcin Malochwy, wcześniej punkty z karnego zdobył Gruzin Beka Tsikaluri, członek szerokiego 35-osobowej składu reprezentacji Gruzji, która zapewniła sobie tydzień temu awans do finałów Pucharu Świata 2011 roku. W pierwszej połowie arkowcy nic więcej nie mogli zdziałać, bo Orkan grał bardzo dobrze w obronie, miał też silną formację młyna. Dobra postawa gości miała przełożenie na ich przewagę w pierwszych 20 minutach drugiej części gry. Orkan był trzykrotne bliski zdobycia punktów, ale zabrakło mu sił, szybkości oraz dokładności czyli także tego czego za mało było w grze gdyńskiej piętnastki by dać zziębniętej widowni bardziej okazałe zwycięstwo.
W 55. minucie z boiska musiał zejść Daniel Podolski. – Jest podejrzenie zerwania Ścięgna Achillesa, ale mam nadzieję, że to jednak nie to – mówi Podolski. W 69. minucie Tsiklauri popisał się celnym drop-golem i Arka objęła prowadzenie 11:0. Ten wynik nie zmienił się do końca spotkania, po którym Arka zainkasowała cztery punkty i umocniła się na trzecim miejscu w tabeli ekstraligi.
- Przez cały mecz nie graliśmy tak jak zakładaliśmy, za dużo ludzi było w przegrupowaniach, zbyt płytko staliśmy w ataku, nie było szybkich piłek i efektownych akcji. Słabo to wyglądało. Musimy ten mecz obejrzeć, przeanalizować i wyciągnąć z niego wnioski – podsumował występ swoich zawodników Maciej Stachura.


Arka Gdynia – Orkan Sochaczew 11:0 (8:0).
Punkty dla Arki: Beka Tsiklauri 6, Marcin Malochwy 5. 
Arka: Ruszkiewicz, Kwiatkowski, Wilczuk - Nowak, Dąbrowski - Raszpunda, Głuszek, Wojcieszak – Kriczun – Tsiklauri - Denisiuk, Podolski, Chubinidze, Malochwy - Kvernadze oraz Wojaczek, Andrzejczuk, Kałduński, Zembroń, Chromiński.

Zdjęcia pochodzą ze strony www.arkowcy.pl

 

 
Rugbiści Arki pomogą Piotrkowi Kotowskiemu
Piątek, 05 Marzec 2010 10:39

 Rodzice 6-letniego Piotrka walczą o powrót do zdrowia swojego dziecka. Chłopiec, wraz z tatą, uległ poważnemu wypadkowi samochodowemu. Dziś jest sparaliżowany, ale są już postępy w jego rehabilitacji. Rodzice Piotrusia muszą mieć jednak wsparcie ludzi dobrej woli.

Sportowcy nigdy nie zostają obojętni na krzywdę słabszych czy młodszych. Tak jest też w tym przypadku. Rugbiści Arki Gdynia postanowili przekazać na licytację oryginalną klubową bluzę z podpisami „Buldogów”. To prawdziwa gratka dla sympatyków rugby i RC Arka Gdynia...
Rodzice Piotrka Kotowskiego będą bardzo wdzięczni za każdą wpłatę na drogą i żmudną rehabilitację syna. O ich walce o zdrowie dziecka i możliwościach pomocy czytaj na stronie: http://wszyscypomagamypiotrkowi.republika.pl/

 

 
W sobotę Arka zmierzy się z Orkanem
Czwartek, 04 Marzec 2010 15:25

 

Trener RC Arka Gdynia Maciej Stachura ma już skład wyjściowej piętnastki na mecz z Orkanem Sochaczew. Rugbista Orkana Maciej Brażuk zapowiada walkę o zwycięstwo w Gdyni. Pierwszy ligowy mecz na nowym stadionie rugby już w sobotę o godz. 16. Musisz tam być!

Podczas ostatniego sparingu Arki z Czarnymi Pruszcz Gdański wygranym przez Arkę 71:5 szwankowały jeszcze takie elementy jak gra w młynie, aucie i ogólna taktyka.
– Pracowaliśmy nad poprawą tych rzeczy, jeśli dodamy do nich dokładność i koncentrację to o wynik meczu z Orkanem jestem spokojny – mówi serwisowi www.arkarugby.pl trener Maciej Stachura. Szkoleniowiec skład na sobotni mecz chce podać po piątkowym treningu, ale już dziś wiadomo, że do gry wrócą Rafał Kwiatkowski, Paweł Nowak i Paweł Dąbrowski. Nie zagrają jeszcze Kamil Simionkowski, który ma złamany palec i Dariusz Komisarczuk, który od rugby postanowił nieco odpocząć. 
Wygrana Arki umocni ja na 3. miejscu w tabeli ekstraligi, ale Orkan wcale nie zamierza jechać do Gdyni na wycieczkę, zwłaszcza, że rugbiści tego klubu w czwartek wrócili z tygodniowego obozu w Wiśle. – Do meczu z Arka nie robiliśmy jakiś szczególnych przygotowań – mówi Maciej Brażuk, zawodnik Orkana, były reprezentant Polski oraz gracz Budowlanych Łódź i Lechii Gdańsk. – Nie wzmocniliśmy się, przeciwnie do AZS Warszawa wrócił filar Aleksander Bartoszewicz, ale zapewniam, że jedziemy do Gdyni podjąć walkę o wygraną – dodaje Brażuk.
Sobotni mecz na nowym stadionie rugby przy ul. Kazimierza Górskiego rozpocznie się o godz. 16. Wstęp będzie bezpłatny, ale „Buldogi” z Gdyni bardzo liczą na głośny doping swoich kibiców.

Na zdjęciu rugbiści Arki podczas sparingu z Czarnymi Pruszcz Gdański. Na pierwszym planie Bakuri Chubinidze

 

 
Marcin Wilczuk: Chcę zdobyć tytuł z Arką
Wtorek, 02 Marzec 2010 11:52

 

Minął miesiąc, od kiedy jeden z najlepszych polskich filarów młyna Marcin Wilczuk przeszedł z Ogniwa Sopot do RC Arka Gdynia.

Arkarugby.pl: Jak minęła Twoja aklimatyzacja w nowej drużynie?
Marcin Wilczuk: - Muszę przyznać, że jestem zaskoczony przyjęciem chłopaków. Znałem ich wcześniej, ale nie sądziłem, że tak serdecznie mnie przyjmą w drużynie. Myślę, że mogę dziś powiedzieć, że jesteśmy w Arce grupą dobrych kolegów, może nawet przyjaciół. Teraz rugby, także u nas w Polsce, coraz bardziej idzie w kierunku profesjonalizmu, więc chyba nie ma już znaczenia to, kto skąd przychodzi. Ważniejsze, jest to, co mogę dać swojej drużynie.

Co zdecydowało o Twoim przejściu z Ogniwa do Arki?
- W Arce są warunki do treningu i gry. Jest świetny stadion, zaplecze, organizacja. Poza tym mam tu szansę zdobyć mistrzostwo Polski. W Ogniwie nie miałem takich możliwości.

Jaka jest różnica w treningu Ogniwa i Arki?
- Trener Arki Maciej Stachura jest jednym z najlepszych fachowców w Polsce, z resztą takie samo zdanie mam o trenerze Ogniwa Jarku Hodurze, ale dziś w Sopocie nie ma warunków do tego by Ogniwo walczyło o pierwszą czwórkę ligi. Takie deklaracje słyszałem od trenera Hodury, ale uważam, że to jest nierealne. Stąpajmy twardo po ziemi a będziemy uczciwi wobec siebie, zawodników, kibiców. Mam swoje lata, chcę jeszcze coś w polskim rugby osiągnąć. W Arce mam na to spore szanse. Ogniwu życzę z całego serca by się utrzymało w ekstralidze, bo to będzie jego cel a nie play-off,

W pierwszym sparingu z reprezentacją Polski Arka nie zagrała wielkiego rugby. Czy po ponad dwóch tygodniach od tamtego meczu i sparingu z Czarnymi Pruszcz jesteś lepiej zgrany z drużyną, silniejszy i skuteczniejszy?
- Przed meczem z reprezentacją byłem bardziej optymistycznie nastawiony, myślałem, że będzie to lepiej wyglądało i że to Arka będzie tak grała jak zagrała kadra. Ale pogubiliśmy się trochę, za mało się rozumieliśmy na boisku, zwłaszcza nowi gracze, tacy jak ja. No i przegraliśmy wysoko. Jestem przekonamy, ze dziś ten mecz wyglądałby inaczej.

Jak oceniasz swoją formę przed meczem z Orkanem i całą rundą wiosenną?
- Jestem przygotowany na 100 procent. Najważniejsze, ze zdrowie mi dopisuje i już się cieszę, że będę mógł grac.

Czy Arka odzyska mistrzostwo Polski?
- Będę się o to starał z całego serca. Jestem sportowcem, więc chce wygrywać. Po to tu jestem i mam nadzieję, że wszyscy tak uważamy.

Myślisz jeszcze o wyjeździe za granicę i grze w rugby za większe pieniądze niż w Polsce.
- Nie. To już rozdział zamknięty. Mam rodzinę, tu mieszkam i raczej nie mam zamiaru już stąd wyjeżdżać. Teraz chcę się skoncentrować na grze w Arce.

Marcin Wilczuk: 31 lat, wychowanek Ogniwa Sopot. Grał także w barwach: portugalskiej Benfiki Lizbona, irlandzkich RFC Athy i Old Belvedere (I liga). Jest filarem I linii młyna reprezentacji Polski.

 

 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 1 z 31