|
Mołdawia pokonana w finale ME ! |
|
Środa, 25 Listopad 2009 14:59 |
|
Pomimo wielu przeciwności, panującej w ekipie młodzieżowej reprezentacji polski, epidemii grypy i niezbyt przychylnemu sędziowaniu nasza ekipa wraca z Kiszyniowa z tytułem Mistrzów Europy do lat 20! W zwycięzkiej drużynie występował zawodnik Arki - Karol Denisiuk.
Mołdawia v Polska 15-16 (8:8) Punkty dla Polski: Mateusz Zajkowski 8 (1P, 1K), Wojciech Wierzejski 5 (P), Wojciech Piotrowicz 3 (K) Żółte kartki: Sebastian Stolarz, Przemysław Jeznach, Robert Kwiatkowski (wszyscy Polska) Polska: Węgierski, Stolarz /69' Siemaszko/, Kędra, Borowczak, Powałka /16' Lechmyc/, Wierzejski /28' Muszyński/, Majcher, Mirosz, Jeznach /60' Łukaszek/, Zajkowski /62' Szrejber/, Kwiatkowski, Pawelec /50' Piotrowicz/, Karol Denisiuk, Bosiacki, Kępa oraz Hałasiewicz, Węzka.
Mecz finałowy został rozegrany przy ładnej pogodzie ok. 12 C , słonecznie, pełna trybuna stadionu Dynama /ponad 2.000 kibiców/, transmisja na żywo w mołdawskiej telewizji, obecny prezydent i minister sportu. Przeciwnik bardzo mocny i zmotywowany, wystarczy porównać protokoły z ostatniego meczu RWC 2011 Mołdawia – Czechy 45:30 /14.11./ i finału U-20 Mołdawia – Polska 15:16 /21.11./ - aż 6 zawodników mołdawskich wystąpiło w zwycięskim meczu seniorów z Czechami. W pierwszej XV wyszli: Archip, Pascal, Gargalic w młynie i kapitan młodzieżówki Matveev na „15” , z rezerwy grali Hincu „2” i „11” Evteev. Fakty te podnoszą bardzo wartość sukcesu naszej drużyny. Warto przypomnieć że w naszej drużynie seniorów w meczu seniorów z Czechami w Warszawie zagrało 3 zawodników z rocznika 89: Bartoszek, Popławski i Chartier, ale żaden nie wystąpił w finałach U-20. Finał był bardzo zacięty, Mołdawia preferowała grę wąską, przy młynie, niezliczona ilość rucków i mauli, przeciwnik bardzo silny fizycznie i trudny do obrony. Do 15 minuty walka w środkowej strefie boiska, lekka przewaga Mołdawii w młynie dyktowanym, auty każdy wygrywa swoje, groźnie wyglądają akcje naszego ataku ale też są wybraniane. W 16 min. „9” gospodarzy oszukuje naszych obrońców przy przegrupowaniu na środku boiska, łamie linię obrony i w okolicy 22 m. nasz obrońca Mateusz Kępa broni tę akcję, niestety po kilku ruckach w okolicy 20 m. jest karny dla Mołdawii na wprost bramki i 0:3. 16 min. kontuzja Powałki – gra Lechmyc. W 20 min. piękna akcja naszego ataku, przerywa się Denisiuk - niestety ostatnie podanie na 5 m. jest do przodu. Młyn dla Mołdawii – fantastyczna postawa naszej formacji, po raz pierwszy pchamy przeciwnika, młyn się skręca , „9” w panice podnosi piłkę – gubi ją, do jaja dopada Michał Wierzejski i przykłada – 5:3 !! . Kilka minut później próbujemy przekopu do skrzydłowego, niestety Bosiacki zbyt szybko wystartował i karny dla Mołdawii, Matveeev popisuje się ponad 50 m. przekopem i przeciwnik wygrywa aut w okolicy 15 m. od naszego pola. Następuje ponad 10 min. oblężenie pola punktowego Polski, bronimy się ofiarnie, Mołdawia gra ruckami, po kilku przegrupowaniach sędzia trzyma dla nich korzyść i nawet jak gubią piłkę lub uda nam się ją odzyskać – zabawa zaczyna się od początku. W 30 min. kontuzja Wierzejskiego – wchodzi Muszyński, masażyści obydwu stron mają pełne ręce roboty. Niestety ok. 35 minuty po kilkunastu minutach ofiarnej obrony tracimy przyłożenie przy aucie – 5:8 , kilkadziesiąt przegrupowań, w końcu musiało się to tak skończyć. W końcówce I połowy zrywamy się do ataku, jesteśmy bardzo blisko zdobycia punktów, po ataku ze spalonego – karny dla Polski na wprost słupów – oczywiście celny kop Zajkowskiego i do przerwy 8:8. W 50 min. w niegroźnej sytuacji kop Zajkowskiego zostaje nakryty przez wysokiego Gargalica, szczęśliwie piłka odbija się od murawy prosto w jego ręce i akcja kończy się w naszych słupach – 8:15. Przeciwnik przejmuje inicjatywę, udaje nam się przeprowadzić ładną akcję ataku dopiero po 10 minutach, przerywa się Piotrowicz i na „15” oddaje na czysto do Zajkowskiego. Mateusz ostatkiem sił, osłabiony po grypie, dobiega do pola ale przykłada przy aucie 13:15. Polska atakuje, wszystkie nasze zmiany podnoszą jakość gry, doskonale zaczyna być w młynie, przeciwnik wycieńczony, pchamy wrzuty Mołdawii i odzyskujemy piłki. W 75 minucie znowu doskonała akcja – znajdujemy się pod słupami przeciwnika – karny!! Oczywiście kopiemy na bramkę, trybuny gwiżdżą i buczą ale sytuacja jest prosta, Piotrowicz wytrzymuje presję – 16:15!!! Nieudane rozpoczęcie Mołdawian, młyn dla Polski na środku, zła decyzja Łukaszka o podjęciu gry, wygrywamy rucka ale popełniamy przewinienie przy czyszczeniu i karny dla Mołdawii z 45 m. Matveev chybia, a sędzia kończy mecz. Szalona radość, złote medale, szampan i gratulacje od prezydenta Mołdawii. Mecz niesamowitej walki i zaangażowania, pomimo problemów z grypą wytrzymaliśmy fizycznie. Ogromny szacunek dla chłopaków, nie mógł zagrać w finale bardzo chory Dominik Zdun. Bardzo dobrze prowadził zawody na środku Rumun Bargaunas, niestety pomiędzy 45 a 60 minutą kilkakrotnie uwierzył w sugestie bocznego z Mołdawii. Kosztowało nas to 3 żółte kartki i 3 karne po naszych wygranych ruckach – Matveev przenosił grę nogą w okolice naszego pola, przeciwnik stracił dużo sił i nie był już tak groźny w II połowie, ale sędzia boczny próbował reżyserować zawody. Po naszych reklamacjach u komisarza zawodów Michela Arpaillange i poparciu nowozelandzkiego trenera Szwajcarii Adrew McKenzie, sytuacja po 65 min. wróciła do normy... Trzecie miejsce w turnieju zapewnili sobie Szwajcarzy wygrywając z Serbią. Relacja Krzysztof Folc Źródło: www.pzrugby.pl
|
|
Wtorek, 24 Listopad 2009 20:43 |
|
25 listopada, pierwszy raz w Gdyni, wystartowała kampania „Biała Wstążka”. To największa na świecie akcja, będąca symbolem sprzeciwu dotyczącego przemocy stosowanej przez mężczyzn wobec kobiet. Kampania potrwa do 10 grudnia.
W tegoroczną kampanię szeroko włączają się władze miasta, gdyńskie szkoły, sportowcy, komunikacja miejska oraz polski oddział Amnesty International. W akcję włączyli się także rugbiści Arki Gdynia, którzy rozdają mieszkańcom wstążki i ulotki w Centrum Handlowym Batory. Pierwszego dnia akcji, w CH Batory, można było spotkać Wojtka Ruszkiewicza, Jacka Wojaczka, Rafała Kwiatkowskiego oraz Łukasza Szostka! Podsumowanie tegorocznej kampanii odbędzie się w Teatrze Miejskim im. Witolda Gombrowicza, spotkaniem gdyńskich kobiet, które ma na celu uwrażliwienie ich na zjawisko przemocy w bliskim związku z mężczyzną. ▪ Co to jest kampania „Biała Wstążka”? Kampania „Biała Wstążka” to największa na świecie kampania mająca na celu zatrzymanie przemocy wobec kobiet. Jest ona prowadzona w ponad 55 krajach. Kampania została stworzona przez mężczyzn i jest przede wszystkim do nich skierowana. Ma na celu rozpoczęcie dyskusji na temat przemocy wobec kobiet oraz wspieranie działań na rzecz jej przeciwdziałania. więcej: www.forum.niebieskalinia.pl |
|
Sobota, 21 Listopad 2009 17:03 |
|
Początek meczu należał do Ogniwa. Sopocianie mocno zaatakowali i gra toczyła się niedaleko pola punktowego Arki. Buldogi, mając piłkę, pogubiły się przy stałym fragmencie gry. Wykorzystał to Rogowski, który zdobył przyłożenie. Po udanym podwyższeniu Pawła Schulte Noelle gospodarze prowadzili 7:0 w piątej minucie meczu. Później Arka coraz bardziej przeważała starając się odrobić straty. Wyglądało to trochę jak długie, mozolne zdobywanie "twierdzy Sopot". Gospodarze za ofiarną grę płacili kontuzjami swoich graczy. Do końca meczu nie wytrwali Rycewicz, Karaś i Podolski. "Już do przerwy powinniśmy zdobyć ze trzy przyłożenia, ale w liczebnej przewadze popełnialiśmy błędy własne" - narzekał Maciej Stachura. Pierwsze 40 minut zakończyło się wynikiem 7:0 dla Ogniwa. Po przerwie sił gospodarzom starczyło jeszcze na 10 minut. Mur obronny sopocian przełamał w końcu Wojciech Ruszkiewicz, który przy pomocy żółtoniebieskiej formacji moula przedarł się z piłką i zdobył przyłożenie. Celnie podwyższył Stanisław Kriczun doprowadzając do remisu. Chwilę po tej akcji miała miejsce najładniejsza minuta meczu. Najpierw Sławomir Jeliński na własnej połowie zaskoczył sopocian robiąc wyłom w formacji obronnej, podał piłkę Rafałowi Kwiatkowskiemu, który zrobił z nią 50metrów i kiedy gospodarze się połapali o co chodzi i zaczęli formować obronę na prawej stronie boiska, piłka jak po sznurku trafiła na drugie skrzydło gdzie piękną akcję wykończył Kamil Simionkowski - wynik 7:12. Chwilę potem uskrzydlony obrońca Arki jeszcze raz skaleczył gospodarzy, wyprowadzając wynik na 7 do 17 dla buldogów. - pierwszy raz mi się zdarzyło zdobyć dwukrotnie w jednym meczu ekstraligi przyłożenie - mówił Simionkowski. Na ostatnie 15 minut w szeregach Ogniwa na boisko wszedł nawet trener - 43 letni Jarosław Hodura. Był to jednak akt desperacji, który nie mógł odwrócić losów tego meczu. Punkty: Robert Rogowski 5, Paweł Schulte-Noelle 2 - Kamil Simionkowski 10, Wojciech Ruszkiewicz 5, Stanisław Kriczun 2. OGNIWO: Rycewicz (41 D.Plich), M.Plich, Wilczuk - Anuszkiewicz, Wantoch-Rekowski (55-60 Mikołajczak) - Irla, Zeszutek, R.Rogowski - Czaja - Schulte-Noelle (65 Hodura), Olszewski, Podolski (9 Karaś, 41 Łopuski), Przychocki, Baraniak - Szablewski. ARKA: Ruszkiewicz, Wojaczek, Kaszubowski - Andrzejczuk, Skindel - Moroz, Kałduński (76 M.Rogowski), Jeliński - Komisarczuk - Kriczun, Plichta, Kwiatkowski, Chromiński, Zembroń (77 Piasieczny) - Simionkowski. |
|
DERBY TRÓJMIASTA W SOPOCIE |
|
Czwartek, 19 Listopad 2009 14:17 |
|
W sobotę, na stadionie Ogniwa trójmiejskie derby. Rugbyści z Sopotu podejmować będą zawodników Arki i jak pokazał mecz pierszej kolejki tegorocznych rozgrywek, może to być bardzo ciekawa konfrontacja. Arka wydaje się prezentować niezłą dyspozycję (wysoka pucharowa wygrana z Bemowo-AZS AWF) i mimo gry na wyjeździe pozostaje faworytem tego meczu. Jednak drużyna Ogniwa kilkakrotnie jesienią pokazała charakter i z pewnością będzie chciała zrewanżować się za minimalną (14-15), sierpniową porażkę w Gdyni. MKS Ogniwo Sopot - RC Arka Gdynia /sobota, godz. 13.00; Michalik, Reks, Szczepański J./
|
|
|