|
Minął miesiąc, od kiedy jeden z najlepszych polskich filarów młyna Marcin Wilczuk przeszedł z Ogniwa Sopot do RC Arka Gdynia. Arkarugby.pl: Jak minęła Twoja aklimatyzacja w nowej drużynie? Marcin Wilczuk: - Muszę przyznać, że jestem zaskoczony przyjęciem chłopaków. Znałem ich wcześniej, ale nie sądziłem, że tak serdecznie mnie przyjmą w drużynie. Myślę, że mogę dziś powiedzieć, że jesteśmy w Arce grupą dobrych kolegów, może nawet przyjaciół. Teraz rugby, także u nas w Polsce, coraz bardziej idzie w kierunku profesjonalizmu, więc chyba nie ma już znaczenia to, kto skąd przychodzi. Ważniejsze, jest to, co mogę dać swojej drużynie. Co zdecydowało o Twoim przejściu z Ogniwa do Arki? - W Arce są warunki do treningu i gry. Jest świetny stadion, zaplecze, organizacja. Poza tym mam tu szansę zdobyć mistrzostwo Polski. W Ogniwie nie miałem takich możliwości. Jaka jest różnica w treningu Ogniwa i Arki? - Trener Arki Maciej Stachura jest jednym z najlepszych fachowców w Polsce, z resztą takie samo zdanie mam o trenerze Ogniwa Jarku Hodurze, ale dziś w Sopocie nie ma warunków do tego by Ogniwo walczyło o pierwszą czwórkę ligi. Takie deklaracje słyszałem od trenera Hodury, ale uważam, że to jest nierealne. Stąpajmy twardo po ziemi a będziemy uczciwi wobec siebie, zawodników, kibiców. Mam swoje lata, chcę jeszcze coś w polskim rugby osiągnąć. W Arce mam na to spore szanse. Ogniwu życzę z całego serca by się utrzymało w ekstralidze, bo to będzie jego cel a nie play-off, W pierwszym sparingu z reprezentacją Polski Arka nie zagrała wielkiego rugby. Czy po ponad dwóch tygodniach od tamtego meczu i sparingu z Czarnymi Pruszcz jesteś lepiej zgrany z drużyną, silniejszy i skuteczniejszy? - Przed meczem z reprezentacją byłem bardziej optymistycznie nastawiony, myślałem, że będzie to lepiej wyglądało i że to Arka będzie tak grała jak zagrała kadra. Ale pogubiliśmy się trochę, za mało się rozumieliśmy na boisku, zwłaszcza nowi gracze, tacy jak ja. No i przegraliśmy wysoko. Jestem przekonamy, ze dziś ten mecz wyglądałby inaczej. Jak oceniasz swoją formę przed meczem z Orkanem i całą rundą wiosenną? - Jestem przygotowany na 100 procent. Najważniejsze, ze zdrowie mi dopisuje i już się cieszę, że będę mógł grac. Czy Arka odzyska mistrzostwo Polski? - Będę się o to starał z całego serca. Jestem sportowcem, więc chce wygrywać. Po to tu jestem i mam nadzieję, że wszyscy tak uważamy. Myślisz jeszcze o wyjeździe za granicę i grze w rugby za większe pieniądze niż w Polsce. - Nie. To już rozdział zamknięty. Mam rodzinę, tu mieszkam i raczej nie mam zamiaru już stąd wyjeżdżać. Teraz chcę się skoncentrować na grze w Arce. Marcin Wilczuk: 31 lat, wychowanek Ogniwa Sopot. Grał także w barwach: portugalskiej Benfiki Lizbona, irlandzkich RFC Athy i Old Belvedere (I liga). Jest filarem I linii młyna reprezentacji Polski.
|