|
Sobota, 26 Czerwiec 2010 20:35 |
|

Mistrzowie Polski nie przyjechali do Gdyni, żeby rozegrać finałowy mecz o Puchar Polski z RC Arka Gdynia. Ta decyzja to kolejny precedens w polskim rugby. Trzy lata temu na finał do Warszawy nie pojechała gdańska Lechia. Rugbiści Arki, sędziowie i kibice czekali na łodzian na stadionie narodowym w Gdyni, ale się ich nie doczekali. O godz. 18.15 sędzia Marcin Zeszutek gwizdkiem dał do zrozumienia, że meczu z Budowlanymi nie będzie i na płytę stadionu wybiegły dwie drużyny złożone z zawodników RC Arka Gdynia. Rozegrano pokazowy mecz, dwa razy 20 minut, w którym Arka B pokonała Arkę A 76:22. To, co miały zrobić dwie piętnastki z Gdyni i Łodzi, zrobiła jedna drużyna – Arka, demonstrując radosne, ofensywne, pełne efektownych akcji i przyłożeń rugby. Przed tym meczem, odbył się finałowy turniej Ekstraligi 7, który zakończył się wygraną RK Unisław. Ta drużyną pokonała w finale Arkę Rumia 7:5, a w meczu o 3. miejsce Flota Gdynia wygrała z AZS AWFiS Gdańsk 36:0. Nieobecność Budowlanych to bardzo niedobre zjawisko, które staje się precedensem w polskim rugby. Ta dyscyplina potrzebuje czegoś zupełnie innego niż to, co się stało w Gdyni na zakończenie sezonu 2009/10. Teraz RC Arka Gdynia czeka na decyzję Polskiego Związku Rugby w tej sprawie. Oczywisty wydaje się walkower na korzyść Arki i Puchar Polski dla gdyńskiego klubu, ale „Buldogom” i ich kibicom, nie o taką zdobycz chodziło... Na zdjęciu rugbiści, działacze i kibice RC Arka Gdynia. Autorem zdjęcia jest Michał Gołomb.
|