arka gdynia rugby cash back
Jak to działa? ZAPISZ SIĘ!

WIELKI MAŁY CZŁOWIEK – wywiad z Łukaszem Szostkiem

Sobota, 3 września 2011 13:02

 
Z Łukaszem Szostkiem – kapitanem „Buldogów” rozmawia Daniel Kisiel.

Przygodę ze sportem zacząłeś od piłki kopanej, choć ta owalna towarzyszyła Ci od najmłodszych lat.
Od zawsze, dorastałem z ta dyscypliną,  ponieważ tata grał w rugby, my zaś z mamą i siostrą byliśmy jego wiernymi fanami. Mimo tego na początku przyszła fascynacja piłką nożną, jednak po kilku miesiącach tata zaprowadził mnie na trening rugby i … była to miłość od pierwszego wejrzenia.

A propos miłości, Łukasz Szostek nie jest już „do wzięcia”. Wybranka Twojego serca ma świadomość, że nie jest tą jedyną?
Na szczęście żona rozumie moją pasję i nie próbuje konkurować z rugby, zaakceptowała nawet tradycyjną „trzecią połowę”.(śmiech)

Na boisku i w szatni prawdziwy przywódca, twoje sugestywne przemowy przed ważnymi meczami to już klasyka gatunku. W domu też taki charakterniak z ciebie?
Sądzę, że każdy sportowiec ma w sobie ducha walki, a tym bardziej ja na tej pozycji, gdzie jestem rozgrywającym – więc bywa, że staram się żonę delikatnie ustawić. Ona to doskonale rozumie, dogadujemy się świetnie i myślę, że tworzymy zgraną parę. Choć wiadomo, kto w tej rodzinie „nosi spodnie”.

Udało ci się znaleźć czas na podróż poślubną?
Fajnie że nasz ślub zbiegł się w czasie ze zdobyciem Mistrzostwa Polski, dzięki czemu dostaliśmy trochę wolnego w klubie. Miesiąc miodowy spędziliśmy w Maroku, bardzo miło wspominam ten czas, załagodziliśmy konflikty zbrojne, było naprawdę miodowo i …i co – mogę tylko żonę pozdrowić z tego miejsca.

Zdarza się, że tata sędziuje mecze z twoim udziałem, jaki jest twój stosunek do tego zagadnienia?
Sędzia to sędzia, na boisku nie ma taty, wujka czy cioci. On wykonuje swoją pracę, jest z niej rozliczany i robi to jak należy. A jeżeli już to patrzy na mnie bardziej krytycznie niż na pozostałych. Jednym słowem jest mi obojętne kto sędziuje moje mecze, byleby robił to dobrze.

Tata wciąż jest twoim pierwszym krytykiem? Konsultujesz z nim swoje występy?
Każdy mecz , najpierw rozmawiam z trenerem – z kolegami rzadziej, bo z perspektywy boiska trudno zauważyć niuanse – a następnie z Tatą – dzwonimy do siebie i zazwyczaj rozmowa nie rozpoczyna się od słów „to zrobiłeś dobrze”- tylko gdzie mogłem zachować się lepiej. Ojciec jest dla mnie rugbowym autorytetem, a krytyka jest konstruktywna.

Ty również stajesz się autorytetem dla najmłodszych, trenujesz – z sukcesami – młode „Buldogi”.
Tak, zdobyliśmy Mistrzostwo Polski w kategorii żak, główna to zasługa Macieja Stachury, ale dla mnie ogromna satysfakcja. Super sprawa móc przekazywać młodym ludziom swoją wiedzę i patrzeć jak oni to chłoną. Mamy w Gdyni naprawdę bardzo zdolną młodzież i jeżeli nadal tak będą trenowali, to o przyszłość klubu możemy być spokojni.

Grasz również  w Reprezentacji Polski. Miałem przyjemność towarzyszyć wam podczas zgrupowania kadry i wiem, że to dla was naprawdę wielka sprawa.
Nie da się opisać uczucia, kiedy przy pełnym stadionie najpierw słucha się hymnu przeciwnika a później zaczyna się Mazurek Dąbrowskiego – dla takich chwil warto żyć, dla takich chwil warto wylewać litry potu na treningach.

Aż dreszcze przechodzą – w tym momencie jesteście jakby jednością.
Myślę że w żadnej dyscyplinie zawodnicy nie odczuwają czegoś takiego jak rugbiści, ponieważ rugby to zespołowy sport walki i jeśli jeden zawodnik odpuści, to gra nie będzie się zazębiała i właśnie Mazurek Dąbrowskiego jest takim ostatnim elementem mobilizacji – i już wtedy wiesz że za chwilę wychodzisz naprzeciwko piętnastu facetów z innego kraju i – mówiąc delikatnie – nie możesz dać ciała.

Czyli wewnątrz kadry nie ma podziału na tych z zagranicy i tych co grają w lidze polskiej?
Absolutnie nie, cieszy mnie to, że możemy korzystać z zawodników grających w silniejszych ligach. Tydzień spędzony z zawodowcami – bo jest ich kilku w kadrze – to bezcenna możliwość podpatrywania ich higieny życia czy podejścia do tego sportu. Ja osobiście dzięki temu podnoszę swój poziom  i …tyle.

Skoro mowa o ligach zagranicznych – myślałeś o wyjeździe do silniejszej ligi?
Myślałem, myślę i będę myślał, bo to marzenie każdego sportowca, aby sprawdzić się w mocniejszej lidze. Były propozycje parę lat temu  – ale wiadomo – to jest ciężka decyzja wyjechać gdzieś samemu, tym bardziej, że trenerem kadry nie był wówczas jeszcze Tomasz Putra i to wszystko było takie niepewne. Później niby znowu coś się działo wokół mojej osoby, ale przytrafiła mi się kontuzja kolana, która na wiele miesięcy wykluczyła mnie z gry. A teraz zobaczymy, może kiedyś jeszcze uda mi się zasmakować wyjazdu, poznać inną kulturę – sprawiłoby to mi dużą satysfakcję.

Ale rozumiem, że spełniasz się również w naszej lidze. Mecze z Lechią czy Budowlanymi to zawsze spore wyzwanie.
Oczywiście, tu też można pograć na dobrym poziomie, jest coraz większa publika – szczególnie tutaj w Gdyni – kibice znają się na rugby, miasto nas wspiera, RC Arka Gdynia ma wszelkie dane ku temu żeby w przyszłości być w pełni profesjonalnym klubem. Jeżeli w tym kierunku pójdą inne drużyny a przede wszystkim Związek, to mam nadzieję że jako 50-ciolatek usiądę na trybunach  i powiem : kurcze grałem kiedyś w tej polskiej lidze a teraz to jest liga zawodowa.

Obyś był dobrym prorokiem, a wracając do rzeczywistości – w pierwszej kolejce opuściłeś boisko z poszarpaną siatkówką, wiadomo jak wrażliwym narządem jest oko – czy kapitan zagra w kolejnym arcyważnym meczu z Łodzią?
Wiesz co, zagram – nie chcę umniejszać innym drużynom, ale jak sam powiedziałeś mecze z gdańską Lechią czy właśnie z Budowlanymi wyzwalają dodatkowe pokłady energii.  Dla takich wydarzeń warto trenować. Zapraszam wszystkich kibiców, jesteście nam potrzebni, razem tworzymy zespół – to właśnie jest Rugby.








RSS sponsorzy

Wojna na Ukrainie 2023 na żywo. Najnowsze informacje - relacja
9 lutego 2023 r. jest 351. dniem wojny. Zełenski składa […]
czw, lut 09, 2023
Dziennik Bałtycki